Śniąca

10.października.08

jutro skurczyło się, świt w zmierzch się zlewa. Wieczór mógłby być ciepły…

działa faktura, kamień, ziemia, cegła…włosy. Wszystko wyzwala pragnienie dotyku, drążenia, pieszczot…Linia żuchwy, kształt jabłek, poszukiwania formy, widzieć świat, często wilgotnymi oczyma.

dotknąć na odległość jednym zdaniem. niewyobrażalnie głęboko, zanurzać się w budyniową masę znaczeń, kontekstów.

tak metafizycznie subtelnie dziko zwierzęco przygryźć Twoje piekielne wargi i spijać z nich rozkosz ogni szatańskich…

ten sam pierwiastek zwierzęcy włada pragnieniem, łagodne i miękkie mordki, które pchane instynktami warczą i gryzą sumienie, grymasy bólu potęgują przyjemność… Odgryź.

teraz bezrefleksyjna
nocna odyseja. zaśnij i obudź się o czasie.
ja pruć będę w tajemnicy minuty, które nieżyczliwe Nam.

To nić, którą tworzą mikrocząsteczki świadomości współistnienia łączy nas i dzieli. Długość jej istotniejsza jest-im bliżej Ciebie tym bardziej w jeden kontekst osadzona, tylko w Tobie bądź na nitce tej latając bliżej będę. W Tobie nie mogę, nie powinnam, chyba,ze oddasz duszę, a wtedy skazana będzie na męki, ostre, wrzące od absurdu, ulatniające się w pozazmysłowość, nieuchwytność.

naga
wskoczy do Twych źrenic i wypłucze z siebie wszystkie paranoje…
zapali się powieka i zapłonie Twoja krew, a ona ugasi piekło, doprowadzając do eksplozji nuklearnej pomiędzy jednym mrugnięciem a drugim, w oparach szeptu…
więcej w ciszy.

więcej w sobie, już nie tańcząc, lecz lewitując
siedem stóp nad ziemia
trzy muśnięcia od wieczności
jeden krzyk od zapomnienia.

afrodyzjak

Nigdy nie dowiesz się, ze pocałunek, w którym się złączyliśmy był idealny. Nasze usta przylgnęły, przepełnione smakiem i ciepłem wiosny, jeszcze zanim je otworzyliśmy. jakbym całowała miękki owoc, rozgrzany w południowym słońcu i rozkoszowała się nim bez potrzeby gwałtownego wgryzania sie.
Nigdy nie dowiesz sie, ze pozwolilam Ci na te wszystkie małe kłamstwa, okłamując samą siebie, ze to nie boli.
Nigdy nie dowiesz sie, ze przez sen mówiłeś,ze mnie kochasz.

Nigdy nie dowiem się, o czym myślałeś, długo gładząc moje dłonie by na koncu pocałować je uśmiechając się.
Nigdy nie dowiem się
Nigdy nie
Nigdy

migotliwa poświata

I czy tutaj też mogę czuć się molestowana?
Dzielna dziewczynka, czasami słowa mają magiczną moc by dotknąć zmysły nieznośną lekkością… niczym delikatny trzepot skrzydel motyla.

Nieznośna lekkość… Dokucza mi raczej ciężar tych słów, które wybieram z namaszczeniem, odpowiedniego tonu do enigmatycznej melodii, jaką dyrygujesz.

Gdy pojedyńcze dźwięki drażnią Twoje zmysły, zaczynasz nasłuchiwać bardziej chciwie, by poczuć smak muzyki w każdym włóknie Twojego ciała.

Rozpuszczam w ustach wyłapane nuty, sycę się długo, by dać upust metaforycznym oparom, którymi każę Ci oddychać dopóki nie poczujesz delikatnego drzenia mojej duszy…

Zaczynasz zdawać sobie sprawę, że muzyka którą gram wnika w Ciebie coraz głębiej, doświadczasz jej coraz intensywniej, to tylko uwertura…

Ona tam zawsze była… jak arche, nadaje znaczenie mej płynnej naturze, formuje marzenia, które jak perły wypływają z mętnej rzeczywistości i zdobią moje wnętrze. Z nich uplotę oktawę, którą zwiążę twoje struny i będę dusić i całować, aż usłyszę niemy krzyk, którym rozedrzesz moje aksamitne wnętrze

Nic z tego. Muzyka obezwładnia Cię, zapiera Ci dech, luźne dźwięki Twej oktawy opadają w niemocy. Przyszpilona oddychasz rytmicznie. Ona łechce Twe zmysły do szaleństwa a ty pragniesz by on nie przestawał grać.

Nie przestawaj grać, płonę jak słońce zanurzające się we wzburzonych falach i tylko przez chwilę może Ci sie wydawać, że jesteś kompozytorem, dopóki nie pochłonie Cię wielki błekit, wirtuozeria poruszania Twym oddechem moim żarliwym językiem, wygrywanie mocnych akcentów na Twoim ciele szeptem i jękiem.

Echo melodii zapisane w smukłuch kroplach deszczu, wibruje na tle stalowego nieba… włosy wplątane w wiatr szepczą łagodne powitanie.

w deszczu muzyka jakby łagodniejsza, spokojniejsza, wycisza nieznośne napięcie… ale tylko po to by mogło one za chwile wejść na wyższe, jeszcze bardziej nieznośne poziomy..

Lubię tą temperaturę i wilgoć, mięknące odgłos kroków, lubię tą melancholię w powietrzu, która stapia sie z moim nastrojem, dekadencki fusion zmysłów.
Napinam ostatnią strunę i próbuje wydobyć z Ciebie dźwięk, który pokaże mi kolor twojej duszy… Resztką sił zliżę tej nocy Twą intymność.

Masturbujesz umysł wyrafinowanymi fantazjami podczas gdy dotyk ciepłego oddechu muzka Twoje ramiona i kark. Nagły spazm przesuwa cię na wyższy poziom napięcia.

wtulam się niepewnie, nie wyczuwam poziomu, na którym budujemy metaforę lecz wiem,że to poezja…sam smak ciepłej lini Twego ciała i migotliwa poświata mej wrażliwości.

Migawka

„NIe było wiatru. Nagie topole rzucały na asfalt wytworne cienie. Zaczynały kwitnąć. Powietrze pachniało mdląco i miękko.”

Ostatnie tygodnie.
Wykrochmalone styczniowe niebo i pomarszone twarze w autobusowej szybie.

O tym jak muzyka rozpływa się w ustach…

…i o tym jak nęcące są pocałunki dżwięków.

Nie powiesz mi, że nie karmisz nią swojej wyobraźni. Codziennie. Pochłaniasz odpowiednią dla siebie tylko dawkę – dozujesz jak lekarstwo, obżerasz jak fast foodem, zapijasz redbullem, doszukujesz się jej między posiłkami i budzisz sie w nocy by usłyszeć właśnie ten kawałek, rozpływający się w ustach twór. I choć nie podjadam w nocy, a moje sny pełne są dźwięków, tylko muzyka jest w stanie dorównać impulsom radości, które wywołuje we mnie kostka czekolady, herbata z cytryną czy pistacje. Uczucie ulgi, zaspokojenia, podekscytowanie i euforia. Rozpływa się w ustach – a smak w każdym kubku inny -gitary,bębny,rytmicznie, przyjemny wokal i tysiące uczuć jakie wpływają wraz z nim, tworząc najpiękniejszą kompozycję, od której mogę tyć i nigdy nie będę miała dosyć! Nigdy dosyć pocałunków z dźwięków. Początkowe nuty zaledwie muskają moje wargi, by napastliwie wtargnąć w moje gorące usta i falą jęków rozlać się dreszczem po ciele… Jeszcze poproszę w uszko, za uszkiem, w szyje i piersi, erekcja melodii mojej duszy.

ghost

Co jeśli zużyję wszystkie słowa i nadal nie wyrażę, tego co czuję?
A gdy użyję wszystkich kolorów, by pokazać Ci ten właściwy,a Ty nadal będziesz błądził w innych tonacjach?
Czy będziesz bliżej, jeśli znajdziesz dostęp do mych snów…
Czy nie będziesz się bał, jeśli zamknę Cię w nich na zawsze?

szkice z pamiętnika / usta nabrzmiewają wiosną

grantowo, ciemniej, metalicznie, nabieram ochoty na (wielką) miłość.

a dranie oddychają spokojnie kiedy ostatnia ofiar wypuści czerwone pąki

benzynowe tęcze pod nami

czy to wynik wiecznie nieodgarniętego smutku z brwi, czy ust, które milcząco słuchają…

Hipersensualizm z dużą dawką sarkzmu i ironii to już nie to samo.  a jednak moje oko pulsuje i domaga sie treści. obrazów, które interpretuje mózg. Rotuje i zamienia się w treść. bez sensu.

zabójcy czasu. zabijają siebie.

w zamian za kłębki kurzu, nerwów, drobnoustrojów, kłamstw, fałszywych uśmiechów, udawanych póz.

wszystkie młode lata by znaleźć miłość swego życia, całe życie by odzyskać stracone młode lata. ciągły recykling.